Brak dokumentów przewozowych a zapłata za transport. Czy zleceniodawca może wstrzymać fracht?
Wielu zleceniodawców wpisuje do zleceń transportowych zasadę: „termin płatności liczony od dnia otrzymania oryginałów dokumentów”. W praktyce oznacza to, że przewoźnik wykonał przewóz, poniósł koszty paliwa, opłat drogowych i kierowcy, a zapłatę odsuwa się w czasie, bo list CMR czy potwierdzenie dostawy jeszcze nie dotarły pocztą. Gdy dokumenty się opóźnią albo zaginą, część kontrahentów traktuje to jako powód, by nie płacić wcale.
Wynagrodzenie należy się za przewóz, a nie za papiery
Zgodnie z art. 774 Kodeksu cywilnego przewoźnik zobowiązuje się do przewiezienia rzeczy za wynagrodzeniem. Istotą umowy jest więc wykonanie transportu. Dokumenty przewozowe są dowodem, że usługę wykonano, ale nie stanowią samej usługi. W przewozie międzynarodowym Konwencja CMR wprost stanowi w art. 4, że brak, wadliwość lub zaginięcie listu przewozowego nie wpływa na istnienie ani ważność umowy przewozu. Skoro towar dotarł do odbiorcy, sam brak papierów nie może przekreślić prawa przewoźnika do frachtu.
Termin płatności nie może zależeć od tego, kiedy dotrze poczta
Ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych chroni wierzyciela przed sztucznym wydłużaniem terminów:
- art. 8a: strony nie mogą umownie ustalać daty doręczenia faktury lub rachunku potwierdzających dostawę towaru lub wykonanie usługi; zapis w rodzaju „faktura uznana za doręczoną 14 dni od wykonania usługi” jest z tym przepisem sprzeczny;
- art. 7: termin zapłaty co do zasady nie może przekraczać 60 dni od doręczenia faktury, a po tym czasie wierzycielowi, który wykonał usługę, przysługują odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych.
Dwa terminy w jednym zleceniu: 45 czy 90 dni?
Częsty zapis brzmi tak: zapłata w 45 dni, a jeśli przewoźnik nie dostarczy w określonym czasie faktury i dokumentów podpisanych i opieczętowanych przez odbiorcę, termin wydłuża się do 90 dni. W jednej ze spraw sąd przyjął, że takie zlecenie przewiduje dwa odrębne terminy: podstawowy, 45 dni, bez dodatkowych ograniczeń, oraz dłuższy, 90 dni, uzależniony od konkretnego warunku. Oznacza to, że zleceniodawca, który chce skorzystać z dłuższego terminu, musi wykazać, że ten warunek rzeczywiście się ziścił. Każdorazowo trzeba też ocenić, czy wydłużony termin jest zgodny z ustawą i czy nie jest rażąco nieuczciwy wobec przewoźnika.
Co zrobić, gdy dokumenty zaginęły?
- Wyślij skany CMR, potwierdzenia dostawy i faktury e-mailem od razu po rozładunku. Zachowaj potwierdzenie wysyłki.
- Oryginały wysyłaj listem poleconym lub kurierem z numerem śledzenia. Dowód nadania to kluczowy argument, gdy kontrahent twierdzi, że nic nie dostał.
- Gdy oryginał zaginie, poproś odbiorcę o potwierdzenie dostawy, zbierz dane z GPS i korespondencję z rozładunku. Wykonanie przewozu można wykazać także innymi dowodami.
- Wezwij zleceniodawcę na piśmie do zapłaty i do wskazania, czego konkretnie brakuje. Ogólne „nie mamy dokumentów” to za mało, by wstrzymać fracht.
- Nie zwlekaj: roszczenia z umowy przewozu przedawniają się co do zasady po roku.
Jak pomagamy przewoźnikom
Analizujemy zlecenie transportowe, w tym zapisy o terminach i dokumentach, i sprawdzamy, czy są zgodne z przepisami. Wzywamy zleceniodawcę do zapłaty, prowadzimy negocjacje i stosujemy sankcje: wpis do BIG oraz publikację na giełdzie wierzytelności, które w branży TSL działają szczególnie skutecznie. Gdy zleceniodawca jest za granicą, prowadzimy windykację międzynarodową. Za Twoją zgodą możemy skierować sprawę do sądu.
Artykuł ma charakter informacyjny. Ocena konkretnej sprawy zależy od treści zlecenia i dokumentacji.